JACK DANIELS OVERDRIVE Wywiad z Wojtkiem "Susłem" Kałużą dla Stoner.pl lipiec 2009
Dzisiaj mała gratka: dodatkowo do recenzji Pure Concentrated Evil mamy mały wywiad z zespołem Jack Daniels Overdrive. Dowiemy się między innymi w jaki sposób JDO dzielił scenę z zespołem Down, oraz trochę o nadchodzącej płycie.
Od razu z grubej rury: jak wrażenia po zagraniu w Krakowie przed tysiącem osób, oraz przed kultowym dla mnie i dla Was zespołem: Down? Może jakieś wesołe historyjki z samego koncertu?
Eee, od razu tysiącem, 700 ludu może było :P Ale wrażenia oczywiście niesamowite, w życiu nie spodziewaliśmy się tak dobrego przyjęcia. Zagrać przed TAKIM zespołem to jedno, ale usłyszeć po koncercie skandowane "dziękujemy" od publiczności, która przyszła na zupełnie inną kapelę - bezcenne. To my, kurde, dziękujemy Wam :) Co do wesołych historyjek to chyba nic takiego nie było... no może oprócz faktu, że naszemu basiście to należałby się za ten występ medal, bo chłopak wlazł na scenę naszpikowany antybiotykami (chorował ostatnio), w ilości mogącej powalić konia. Ale dał synek radę! Niefajnie działo się już po powrocie do Katowic, kiedy samochód perkusisty nawalił i został na noc zaparkowany przy sali prób. Rano Jooras przyjechał po brykę i okazuje się, że ktoś mu tablice rejestracyjne podpierdolił... Ale kij z tym, po takim występie nic nas nie mogło wkurwić :) (ciekawe czy takiego samego zdania jest Jooras ;) - Grzegorz)
Czy poznaliście osobiście muzyków Downa? Jak oni zareagowali na Wasz występ? I chyba najważniejsze pytanie, które zadają sobie zespoły: jakim cudem udało się dostąpić Wam takiego zaszczytu żeby zagrać przed Downem?
Muzyków i owszem, poznaliśmy, ale raczej nie było to nic poza uściskiem dłoni i zamienieniem paru sów. Phil na backstage'u to już w ogóle jest jak duch, cały czas zamknięty w garderobie siedział :) Ale jeśli już chodzi o reakcje, to byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni, bo okazało się że Kirk Windstein oglądał połowę naszego show z boku sceny, a po naszym występie ponoć Pepper Keenan wszedł na scenę i zaczął nam klaskać - niestety sam tego nie widziałem bo zaraz po koncercie musiałem się zbierać, ale podobno tak właśnie było :) Tak czy siak wydaje mi się, że wrażenie na "Bogach" zrobiliśmy nie najgorsze :) Z tym naszym graniem przed Downem to było tzw. wykorzystanie sprzyjających czynników, poparte sporym szczęściem. Tak się składa, że współpracowałem przy organizacji tego koncertu i pewnego dnia padło hasło, że będzie szukany lokalny support (wstępnie bodajże miały przyjechać jakieś kapele z USA). Oczywiście od razu zaproponowałem szefowi Metal Mind Productions, Tomkowi Dziubińskiemu, kandydaturę JDO - cholera, takich okazji się nie przepuszcza! Tak sceptycznego to go chyba nigdy nie widziałem, ale w końcu, po długich namowach, wysłał link do naszego profilu MySpace managerowi Downa, a ten zwyczajnie się zgodził. Mówię ci, przez cały dzień chodziłem w ciężkim szoku i nie mogłem uwierzyć że coś takiego się udało...
Czy dałoby radę szepnąć trochę o nadchodzącej płycie? ile by trwała, jakie klimaty? czy spodziewać się więcej koncertowych morderców czy epickich psychodelicznych kawałków jak Demonize i Come Full Circle? Może jakiś tytuł płyty? robocze kawałki etc.?
Hmm, mamy kilka zamysłów ale ostateczny kształt album zyska pewnie dopiero kiedy zakończymy nagrania... Wstępnie chcemy nagrać ok. 10-11 kawałków i już teraz mogę zdradzić, że wśród nich znajdzie się coś, co będzie dla nas nie lada wyzwaniem - akustyczna ballada w akompaniamencie... skrzypiec! Sami zastanawiamy się jak z tego wybrniemy :) Co do reszty zawartości - chcemy żeby ta płyta była na tyle różnorodna, na ile to możliwe. Będą oczywiście szybsze i cięższe numery, będą też bardziej klasycznie rockowe momenty oraz rozbudowane kompozycje. Zdajemy sobie sprawę, że w przypadku stonera bardzo łatwo popaść w rutynę i schematy - my chcemy tego uniknąć. A czy nam się uda? Okaże się dopiero po wydaniu krążka... Klimaty będą raczej przeważały te, co dotychczas - to ma być stoner mrugający do klasyków gatunku, a że wszyscy nasłuchaliśmy się swego czasu Pantery, BLS, Downa i Alabama Thunderpussy - po prostu chcemy pokazać że u nas tez tak można. Jeśli zaś chodzi o tytuły... wszystko już w sumie jest, ale jak na razie wstrzymamy się ze zdradzaniem szczegółów bo nigdy nie wiadomo czy coś się nie zmieni w ostatniej fazie nagrań. A tak przynajmniej jest jakaś nutka tajemniczości :P
Jak czuje się Stempel jako jedyny gitarzysta? czy myśleliście o kolejnym gitarzyście czy będzie kultywowany skład jak w wypadku Pantery?
To pytanie raczej do Stempla, ale z tego co wiem, nie ma z tego powodu kryzysów tożsamości :) Prawdę mówiąc, myślę, że czuje się w tej roli bardzo dobrze, bo jakby nie było, ma jakieś 90% kontroli nad powstającym materiałem, a że ambitny z niego chłopak... A nam z kolei takie rozwiązanie bardzo pasuje, mniej roboty mamy :) Przy czym panuje pełna demokracja - jeśli jakiś pomysł nam się ewidentnie nie spodoba, mówimy Stemplowi żeby puknął się w głowę, ew. poszedł napić i wrócił z jakimś porządnym riffem/bridgem/solówką :) Swego czasu rozwialiśmy o możliwości dokooptowania do składu drugiego gitarnika, ale szybko zdecydowaliśmy, że to nam tylko pokomplikuje życie, a prawdę mówiąc, Stempel ma naprawdę cholerny talent do pisania kawałków na jedną gitarę.
Jack Daniels? czy Gentleman Jack? a może Jack Daniels Single Barrel? Wielcy fani whisky z Was? czy to raczej pod publikę?
Gentleman Jack zawsze wydawał mi się jakiś taki adoptowany, hehe. Nie no, klasycznego Danielsa lubimy w kapeli wszyscy, ja np. z lodem i czasem Colą (wiem, herezja), Stempel z kolei za Colę bije od razu po mordzie, bez pytania. Ale nie powiedziałbym, żeby byli z nas jacyś wielcy fani whisky, owszem, pijemy chętnie, ale w knajpie raczej sięgamy po browary, jak to w sumie w Polsce. Ale mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że od czasu stworzenia kapeli Jack Daniels nabrał dla nas naprawdę sporego znaczenia :)
Więc czekamy teraz na następną płytę i koncerty. Na pewno do usłyszenia :)
|